2009-07-06
Marzenia….
Szczyt Denali na Alasce (20.06.2006)
Uwieńczeniem projektu 7summits.pl i przyczyną sprawczą był oczywiście Everest, ale… po pierwsze czuję niedosyt, bo moim marzeniem było zdobyć Everest od strony Tybetu i coraz częściej myślę, żeby tam wrócić, a po drugie, projekt nie został jeszcze ukończony. W planach nadal jest Piramida Carstensza na Papui (najwyższy szczyt Australii i Oceanii), Masyw Vinsona na Antarktydzie i Góra Kościuszki w Australii.
Co dalej? Jest mnóstwo pięknych masywów górskich i szczytów na całym świecie – nie tylko w Himalajach, ale też w Pamirze, w Karakorum, w Alpach, na Alasce – zawsze znajdzie się kolejny pomysł na wyprawę. Byłabym najszczęśliwsza gdybym mogła łączyć kilka swoich pasji podczas każdego wyjazdu – wspiąć się na piękną górę, zwiedzić region, w którym się znajduje oraz zanurkować w jeziorze czy morzu położonym w pobliżu...
Jedno niezwykłe marzenie już mi się spełniło, więc czemu nie miałyby się spełnić również i kolejne :-)
2009-07-06
Największe i najważniejsze osiągnięcia?
Słońce niemiłosiernie prażyło na lodowcu na Kaukazie
Każdy szczyt z Korony Ziemi był dla mnie dużym osiągnięciem… pozwalał uwierzyć, że mogę więcej, wiązał się z biciem kolejnych osobistych rekordów wysokości, pokonywaniem kolejnych trudności. Idea projektu 7summits.pl zakładała zdobycie Everestu, ale każdą zdobywaną „po drodze” górę traktowałam wyjątkowo. Każda miała swój urok, zaprowadziła mnie na inny kontynent, w inne góry, inne krajobrazy, do innych ludzi.
Oczywiście Everest był ukoronowaniem tego dzieła i największym jak dotąd zwycięstwem. Jednak nie jestem wcale pewna, czy to nie McKinley na Alasce ze swoją całkowicie nieprzewidywalną pogodą nie wymęczył mnie bardziej albo Aconcagua z upałami, przy których gotowała się nie tylko woda w butelkach, ale też wszystkie płyny ustrojowe w naszych przegrzanych ciałach. A przede mną jeszcze Antarktyda, Australia i Oceania – kto wie, który szczyt okaże się największym wyzwaniem...
2009-07-06
Góry to, wytchnienie to wolność!
Każda wyprawa to okazja do nawiązania nowych przyjaźni
W dzisiejszym świecie żyjemy coraz szybciej, przed nami stawiane są coraz to nowe wymagania. To zawrotne tempo na dłuższą metę jest męczące i zmusza do robienia przerw, które pozwalają złapać oddech, złapać wiatr w skrzydła. Ja ten oddech łapię w górach, gdzie zmęczenie fizyczne pozwala uwolnić się od zmęczenia codziennością. W górach liczą się tylko sprawy najprostsze – trzeba zapewnić sobie dach nad głową, odpocząć, stopić śnieg na zupę i herbatę, następnego dnia znowu ruszyć w górę i tak dalej.
Niby każdy dzień jest podobny do poprzedniego, a jednocześnie zupełnie inny… inne są widoki, inne trudności do pokonania, na każdym „szlaku” spotyka się innych ludzi. Muszę przyznać, że teraz rzadko jeżdżę na wyprawy sama, bo mam już wielu znajomych na całym świecie – w Brazylii, Australii, no i oczywiście w Polsce - którzy dzielą moją pasję. Wystarczy rzucić hasło kolejnej wyprawy i zaraz zbiera się grupa chętnych. Widocznie nie tylko ja potrzebuję chwili wytchnienia od codziennego życia – musi to być bardzo zaraźliwa przypadłość ;-)
Zdobycie wysokich szczytów to oczywiście także duże wyzwanie, ale na końcu jest radość zwycięstwa i olbrzymia satysfakcja z osiągnięcia celu.
2009-07-06
Moje pierwsze doświadczenia, niezapomniane chwile?
Kolejna pasja, tym razem związana z wodą
Staram się przypomnieć sobie jak zaczęła się moja przygoda, jakie były moje pierwsze, górskie doświadczenia. Niestety nie pamiętam ich dokładnie - rodzice zabierali mnie w polskie góry jeszcze jak byłam mała, tak więc ten etap realizacji mojej pasji znam tylko z rodzinnych zdjęć. Jednak prawdopodobnie już wtedy połknęłam bakcyla. Moja przygoda z majestatycznymi górami trwa więc od lat.
Mam w pamięci wiele niezapomnianych chwil. Silnym przeżyciem było dla mnie przejście Orlej Perci w Tatrach, bo nomen omen mam lęk przestrzeni. Kolejnych, jeszcze silniejszych wrażeń dostarczył mi kurs skałkowy. Na szczęście z czasem udało mi się częściowo oswoić strach, teraz koncentruje się jedynie na tym, co mam zrobić i staram się nie myśleć o moich irracjonalnych obawach.
Poza górami kocham wodę – pływanie i nurkowanie - jednak od momentu, gdy narodził się projekt 7summits.pl, nie ma czasu na dalsze wyjazdy nurkowe. Ale marzą mi się Malediwy...
2009-07-06
Kiedy zrodził się pomysł zdobycia Korony Ziemi?
Everest ze słynnym pióropuszem śniegu (04.2005)
Pomysł zdobycia Korony Ziemi, czyli najwyższych szczytów wszystkich kontynentów, narodził się w kwietniu 2004r. w Himalajach, w drodze do Namche Bazaar. Wtedy po kilku dniach marszu wśród nisko płożących się mgieł i opadów - niżej deszczu, a wyżej śniegu – w końcu wiatr przewiał chmury, wyjrzało słońce a naszym oczom wreszcie ukazał się Everest! Dla tych, którzy są oswojeni z takim krajobrazem to może nic wielkiego, ale dla mnie taaaaki widok po dłuższym okresie szarugi był niesamowity. Wywołał szczery, głęboki zachwyt i pragnienie znalezienia się tam - na tym cudownym białym wierzchołku, smaganym przez wiatr, gdzie rozwiewały się pióropusze śniegu tworząc niesamowity pokaz.
Jednak wtedy najwyższa zdobyta przeze mnie góra miała niewiele ponad 5000 m n.p.m.. Dlatego pojawił się pomysł, by w drodze na wymarzony Everest zdobywać kolejno szczyty Korony Ziemi. Taki plan zakładał stopniowanie trudności, wysokości i zdobywanie kolejnych górskich doświadczeń, kolejnych pięknych szczytów.
Góry od dawna były moją pasją, ale dopiero wtedy w Himalajach ośmieliłam się pomyśleć o naprawdę wysoko położonych szczytach.